07.05.2026

„Deszcz wiosenny –
I kaczki, których nie zjedzono,
Chwalą go kwakaniem.”
Issa

Majówkę spędzamy w lesie.

1 maja 2026 jesteśmy w Dolinie Baryczy tuż po 5.00 rano.

Wcześniej, w drodze, przelatuje nad nami sowa. Jeszcze w mieście.

Mijamy sarnę na skraju drogi. Księżyc już zachodzi. Jest pełnia.

5.15 ruszamy na stawy.

Towarzyszy nam klangor żurawi. Przelatują czaple. Siwe i białe.

Lis nas dostrzega i zmyka po ścieżce.

Siadamy nad brzegiem, pod siatką maskującą.

Przepływają wydry. Widzę je tu pierwszy raz. Wcześniej w Kambodży.

Zgiełk na stawach.

Łyski, gęsi, czajki, krzyżówki, perkozki, łabędzie krzykliwe i nieme.

Wokół nas latają ciekawskie sikorki.

Błotniak stawowy już w kursie dzieła.

Bieliki też krążą.

Słyszymy bąka, trzciniaka, gołębia siniaka i kszyka.

To wszystko do 8.00!

Siedzimy tak, zapatrzeni, pod siatką, prawie 3 godziny.

Po 9.00 ruszamy.

Komary się wyroiły.

Wokół nas różnokolorowe ważki.

Na naszej trasie zagony kaczeńców, kwitnąca grusza i pachnąca czeremcha.

Upojnie!

Mrówki w pędzie budują mrowiska.

Pustułka, brzęczka, kukułka, dzięcioł, strzyżyk i kobuz. Co za niespodzianka!

Kruki i samotniki.

Siadamy w innym miejscu. Słońce już operuje. Ciepło i przyjemnie.

W trzcinach słyszymy jelenie. Sza…może wyjdą!

Ojej…płynie szczur wodny! Ale czad!

Koziołek wychodzi z lasu i schodzi do wody. Nie widzi nas. Ekstra!

Druga zasiadka trwa do 12.30, a żaby nam towarzyszą.

Płynie zaskroniec!

Powoli ruszamy.

Za chwilę spotykamy kolejnego, na drodze.

Drugi koziołek!

Widzimy ich chyba ze 4 sztuki, śpią w trzcinach, w rowach i tylko na chwilę wstają, gdy przechodzimy.

Czernica, mewa śmieszka, perkoz dwuczuby, gągoł.

Motyle: latolistek, bielinek, rusałka pawik, rusałka żałobnik!

Na koniec spotykamy łanię. Majestat.

Tego dnia, upojeni soczystą, majową zielenią, spędzamy 8 godzin w lesie.

Jeszcze nam mało…

Następnego dnia pobudka o 2.00, by zdążyć przed wschodem słońca. W to samo miejsce.

Ruszamy 3.11.

7 stopni i Księżyc w pełnej krasie.

Po drodze mijamy sarny, jeża wędrownika i łanię.

4.28 jesteśmy na miejscu.  2 stopnie.

Słyszymy już w oddali bąka i żurawie.

5.20 siadamy pod siatką.

Leniwie pływają gęsi i łabędzie.

Nagle bielik zniża lot i łapie zdobycz! Ma rybę!

Perkozy, perkozki, łabędzie nieme i krzykliwe, kukułka, dzięcioł, gągoły, krzyżówki, łyski.

Bieliki gdzieś krzyczą na gnieździe. Śniadanie dotarło! Smacznego młodym😊

(W domu podglądamy gniazdo bielików i w tym roku są dwa młodziaki. Polecam tu.)

Piękna mgła. Majonez. My pod siatką. Super czas!

Kaczki z trójką młodych płyną tuż obok nas!

Gęsi prowadzą młode ścieżką też zaraz obok! Powoli wchodzą do wody i płyną dalej.

Pozostajemy niezauważeni.

Kolejne gęsi na wodzie z młodymi. Same przedszkola!

Wilga, zięba i 3 błotniaki stawowe robią patrol.

O 7.00 mgła się kończy.

Przylatują mewy śmieszki.

Łania w trzcinach, nieopodal.

Za moment pojawiają się dwa jelenie w trzcinach.

O 9.00 kończymy zasiadkę. Po 4 godzinach.

Gdy składamy cały majdan, 3 jelenie wychodzą z trzcin.

Stoimy tak chwilę naprzeciw siebie.

One ruszają dalej. Ruszamy i my.

Dwa pełzacze na korze drzewa, zięby i szpaki.

Mała nornica szeleści w liściach.

Na koniec motyle. Towarzyszką nam rusałka pawik.

Po 10.00 wracamy. 5.5 godziny w lesie.

Bąk nas żegna.

Ale to przecież nie pożegnanie…

Powitanie dnia w Dolinie Baryczy

Komentarze(0):

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Idź do góry