14.05.2026

„Krople rosy –
Czym lepiej obmyć
Pył świata?”
Basho
Znów leśnie.
Znów pobudka 2.00.
Ruszamy 3.11.
Mgły nad miastem.
Księżyc cienieje. Wschodzi.
4 sarny i łania po drodze. W tym samym miejscu.
Czy ta sama?
Piękny świt. Czerwone niebo przed nami.
Docieramy na miejsce.
Bąk na powitanie – nie jest nam niespodzianką.
Gęsi na stawach.
Myślę: wysiłek, niełatwo tak wstać wcześnie rano.
Widoki i dźwięki szybko to rekompensują.
Już w trzcinach trzciniak.
Siadamy pod siatką.
Znów wschód słońca nad stawem mglisty, majonezowy.
Gdzieś tam majaczą kontury.
Mewy, perkozy, łabędzie, kukułki, rybitwy, żurawie, czaple.
Świeżość poranka.
Bielik przelatuje nad nami.
Błotniak stawowy, zięba, perkozy i perkozki.
Żuraw siedzi koło nas w trzcinach. Za jakiś czas odlatuje.
Mgła osiada i rześkość czujemy od wody.
Szpak leci.
6.50 ruszamy na sąsiedni staw.
Ślady dzików, bobry płyną z nami.
Bielik młody – hej młodziaku? Dokąd lecisz?
Mokre owady czekają na wysuszenie skrzydeł. Bezbronne.
Sarny szczekają w lesie.
Rześko.
Niedaleko w trzcinach musi być gniazdo błotniaka. Co chwilę wlatuje w to samo miejsce.
Lecą czaple.
Odlatuje czajka.
Raniuszki na gałązce.
Rosa moczy nam buty.
Czym lepiej obmyć pył świata?
Płoszymy stado kaczek.
Szczygły! Urwisy!
Dwie czaple, perkoz, trzciniaki, łyski – siadamy z nimi nad wodą.
Wydra płynie do nas!
Perkozy coraz bliżej.
Łabędzie w gonitwie.
Jemy śniadanie.
Zamykam oko. W słońcu się grzeję.
9.30 ruszamy z powrotem.
Bielik nad nami.
Trzciniak dokazuje.
Czapla bąk daje co chwilę o sobie znać.
Przerzucamy się na makro.
Pająk krzyżak w zawijasach paproci.
Motyle.
Jest i fajna kózka, siedzę z nią pół godziny.
Zaskroniec, żaba trawna.
Wylinka pająka z białym domkiem. Ciekawe.
Ślady jeleni.
Na koniec biedronka i bąk – ale to już wiemy. To nie-pożegnanie – woła…
11.00 wracamy.
Po 7 godzinach w lesie.
Na chwilę obmyci…z pyłu świata.







Komentarze(0):