18.06.2026

„Pytanie nigdy nie brzmiało: czy zwierzęta mają emocje,
lecz w jaki sposób nauka była w stanie tak długo ich nie dostrzegać.
Jakim cudem robiliśmy wszystko, by odmówić zwierzętom czegoś tak oczywistego?”
Frans de Waal
Rozpakowuję album Artura Stankiewicza „The Soul of Africa’s Wild” i od pierwszego momentu urzeka mnie okładka. Ciemna zieleń z materiału. 30,5 cm na 32,5 cm, 276 stron fantastycznych obrazów, które ilustrują doświadczenia Autora z afrykańskich podróży.
„To Vanishing Wilderness” – dedykacja zaprasza do powolnego smakowania znikającej na naszej oczach dzikości.
Jak długo jeszcze takie miejsca będą istnieć…?
W Słowie Wstępnym i krótkiej nocie o autorze pod koniec książki Artur pisze, że książka zrodziła się z jego głębokiej miłości do natury i dzikiej przyrody Afryki. To hołd dla ginących gatunków i ekosystemów, osobista wizja ulubionych zwierząt i kronika wybranych spotkań z 15-letnich doświadczeń fotograficznych w Afryce. Autor podkreśla, że kładzie nacisk na emocje, obecność i więź – od intymnych portretów po dramatyczne zachowania, od przykurzonego złotego światła po ciche chwile bezruchu.
Dla niego fotografia pełna znaczenia wyrasta z empatii.
„Mam nadzieję, że zdjęcia oddają zachwyt, jaki odczuwam za każdym razem, gdy wkraczam w busz.”
W istocie tak jest…
Potwierdzają to również przedmowy znakomitych fotografów dzikiej przyrody.
Federico Veronesi pisze: „Obrazy harmonijnie wypływają z szerokich kadrów, intymne portrety, fascynujące zachowania, czarno-białe i kolorowe, prawdziwie ujawniające sekrety i duszę dzikiej Afryki” – Federico Veronesi.
Katarzyna Gubrynowicz: „Artur mistrzowsko posługuje się pełną gamą narzędzi fotograficznych, wybierając między kolorem a czernią i bielą, świadomie pracując z prześwietleniem i niedoświetleniem, zmieniając czas migawki i głębię ostrości. Dzięki temu może uchwycić nie tylko nastrój chwili, ale także – a może przede wszystkim – charakter samego zwierzęcia. (…)
Kilka słów należy się moim ulubionym zdjęciom z rozdziału poświęconego przeprawom gnu przez rzekę Marę. Pełne ruchu i emocji, fotografie te przywodzą na myśl wielkie obrazy bitewne dawnych mistrzów. Czasami wydają się uderzająco realistyczne, innym razem graniczą ze szkicem lub abstrakcją, stając się czystą impresją. Być może bardziej niż jakiekolwiek inne, ujawniają artystyczną duszę autora.”
5 rozdziałów i 180 starannie wybranych zdjęć.
Lwy, lamparty, gepardy – uchwycone w często intymnych momentach, „wyczekane” zdjęcia ukazujące relacyjność, zabawę, naukę…podróż przez pokolenia.
Wielka Migracja…jak Artur pisze…nic nie jest w stanie przygotować człowieka na spotkanie z tym wydarzeniem, którego kulminacją jest przeprawa gnu i zebr przez rzekę Mara…
I na stronach swej książki pozwala nam dotknąć tych emocji…
Słonie…Artur pisze, że obcowanie z nimi przynosi mu zawsze poczucie głębokiego spokoju.
Szympansy i goryle – kolejna miłość Artura, za sprawą Jane Goodal i Dian Fossey, które podziwiał od dziecka. Portrety i kadry „w akcji” pozwalają na wejście w ich świat, choć na chwilę.
Wreszcie ptaki, gady i inne wyjątkowe stworzenia, kilka kadrów krajobrazów, a na koniec Droga Mleczna uchwycona w pustynnym otoczeniu.
Potrafię sobie wyobrazić, że to jakiś rodzaj zapatrzenia, zatopienia się w świecie bliskim sercu Artura.
I ciągłe do nich powroty – bo nieustanne tęsknoty. Zażyłość, więź z kolejnymi już pokoleniami.
Wracam do albumu, bo obrazy mówią.
Otwieram na wybranej stronie i spoglądam na obraz dzień, dwa.
Duże zdjęcia. Gotowe obrazy.
Różne formaty fotografii pozwalają na różnorodne, ciekawe kompozycje, co dodaje dynamiki. Nigdy nie wiadomo, co się kryje na kolejnej karcie.
Jaka historia…
Żadne zdjęcie, żaden format – nie są przypadkowe.
Artur, z odwagą, łamanie schematy.
Ciekawy i poszukujący nowego.
Afrykański bocian ze ślimakiem w dziobie, a obok fragment paszczy krokodyla. Podobna tonacja kolorystyczna – różne „paszcze”.
Nosorożce, a obok zbliżenie na kieł słonia.
Symetrie i korespondencje.
Faktury pejzaży i zbliżenia na faktury zwierząt.
Puste strony dają światło, dużo światła.
To pozwala na oddech, kontemplację, Spotkanie.
Jak w wierszach Wojciecha Bonowicza i jego ostatniej książce, rozmowie z Michałem Hellerem „Siedem ważnych słów”.
Trudno mi chyba wybrać „moje ulubione” zdjęcia z tej kolekcji.
Niektóre znam dobrze, bo widywałam je kilka razy, w czasie prelekcji Artura, jak również na jego mediach społecznościowych.
Myślę, że jednak nie chodzi o to, by mieć „moje ulubione” i usiąść w bezpiecznej dla siebie pozycji.
Chodzi o to, by wyjść POZA … siebie, swoją perspektywę, swój świat i wygodę:)
Mam poczucie, że ta książka skłania do głębokiej refleksji o tym, o czym często opowiadał, niestety nieżyjący już, prymatolog Frans de Waal, czy ekonomista i wybitny fotograf, Sebastião Salgado.
Nie jesteśmy wyróżnionym gatunkiem w ziemskim ekosystemie. Każdy gatunek ma swoją historię, kulturę, rytuały.
Artur pozwala nam na podpatrywanie i przyglądanie się innym kulturom. Na spoglądanie głęboko w oczy. Na kontemplowanie wielkich scen i minimalistycznych szkiców.
Otwiera nasze serca na coś większego i głębszego.
Na poczucie – że ostatecznie – wszyscy jesteśmy częścią Większej Całości.
„Empatia jest tak naprawdę reakcją automatyczną, nad którą mamy tylko ograniczoną kontrolę. Możemy ją powstrzymać, mentalnie zablokować albo nie zadziałać zgodnie z tym impulsem, jednak z wyjątkiem maleńkiego odsetka populacji – psychopatów – wszyscy reagujemy emocjonalnie na sytuację, w jakiej znalazł się drugi człowiek. Fundamentalne pytanie, pominięte w przygnębiającej literaturze z ostatnich trzech dekad, brzmi: dlaczego dobór naturalny tak ukształtował nasze mózgi, że jesteśmy nastrojeni na innych ludzi, cierpimy, gdy oni cierpią, i cieszy nas ich szczęście? Gdyby ewolucyjnie istotne było tylko wykorzystywanie innych, cała ta empatia nigdy by nie powstała.” Frans de Waal
Dr Artur Stankiewicz jest fotografem i miłośnikiem przyrody. Niezwykła pasja do natury kierowała jego życiem zawodowym, od studiów magisterskich na geologii w Polsce, doktoratu z geochemii w USA, aż po pracę przy poszukiwaniu ropy i gazu na całym świecie. Po blisko 30 latach ciągłych podróży i niełatwej pracy w międzynarodowych korporacjach naftowych, w roku 2020, autor zdecydował się porzucić swoje dotychczasowe zajęcie i całkowicie poświęcić się pasji fotografowania dzikich zwierząt i przyrody. Szczególnym uczuciem i zainteresowaniem darzy Afrykę – kontynent, na którym spędza każdą wolną chwilę, wciąż pogłębiając wiedzę na temat lokalnej przyrody, zwierząt i ich zachowań. Jego podejście do fotografii cechuje niespotykana empatia – uwagę skupia przede wszystkim na zrozumieniu zwierząt, a w swoich pracach stara się subtelnie pokazać ich niezwykłe życie w środowisku naturalnym, w warunkach i świetle uwydatniających ich piękno, ale również bogactwo całego ekosystemu. Fotografie Artura Stankiewicza były prezentowane na łamach wielu polskich i zagranicznych publikacji książkowych, jak również w licznych periodykach poświęconych fotografii. Jego prace wyróżniano w prestiżowych konkursach fotograficznych jak Siena International Photo Awards (SIPA), Nature Photographer of the Year (NPOTY), Bird Photographer of the Year (BPOTY), Audubon, Monovisions, Memorial Maria Luisa czy MontPhoto. Fotograf jest też laureatem Grand Prix w konkursie na Fotografa Roku 2022 Związku Polskich Fotografów Przyrody, w którym od 2022 pełni funkcję Prezesa Okręgu Dolnośląskiego. Autor czynnie wspiera wybrane organizacje wspomagające ochronę zwierząt w Afryce takie jak Sheldrick Wildlife Fund, Frankfurt Zoological Society czy Bushlife Conservancy.
W maju 2024 r. Artur był gościem „Rozmów O Szczęściu”:
Komentarze(0):