Lawendowa uczta w Płoninie

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

„Gorący letni wiatr –
Cienie skrzydeł wiatraka
Płyną po trawie.”
Lorraine Ellis Harr

Płonina na Pogórzu Kaczawskim. Urokliwe miejsce, które od niedawna odkrywamy. Cisza, spokój, lasy, lasy, lasy…Wieczorami na łąkę wychodzą sarny z młodymi, wędrują do strumyka. Nad głowami kołują dwie rodziny orłów.

Ale najciekawsze okazało się słoneczne przedpołudnie. Dywan lawendy przyciągnął wyjątkowej urody owady: ćmy i motyle. Nie mogły zagrzać miejsca, ruchliwe, zapracowane. Przybył motyl karlątek knieik, którego już widywaliśmy.

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek
Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

 

Potem ćma jak koliber – fruczak gołąbek.

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek
Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek
Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

Piękny pomarańczowy motyl – rusałka osetnik o niebieskich pawich oczkach po zewnętrznej stronie skrzydeł.

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek
Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

Na ucztę zjawił się również piękny czarno-biały motyl – polowiec szachownica.

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek
Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

W głębi lawendowego krzaka gniazdo wiły sobie osy. Trzeba na nie uważać, bo mogą zaatakować, gdy się podejdzie zbyt blisko. Pilnują swego. Natura…

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

Kiedy wyjeżdżaliśmy, na drodze blisko jezdni dostrzegłam szamotające się duże skrzydła. Mijając konar, ujrzałam potęgę – orła, który wiódł za nami wzrokiem. Olbrzym – majestatyczny, doskonały. Żegnał się z nami lecz nie na długo. Jeszcze tu wrócimy.

2 komentarze do “Lawendowa uczta w Płoninie

    1. Joasiu, dziękuję:):) Same zwierzaki pozują;) Bez koloryzowania:) Po prostu piękno natury… Ściskam słonecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram