02.04.2020

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

W mojej chacie tej wiosny
Nie ma nic,
Jest wszystko.
Sodo

Polska wiosna to taka mieszanka wybuchowa. Przekonałam się o tym we wtorek, gdy rano zobaczyłam przez okno padający śnieg. Ale jakie płatki! Pomyślałam sobie o Finlandii i o tym, że mają tam miliony nazw na określenie zwykłego śniegu. Ciekawe, tylko po co …? Miałam jeszcze do tego pytania powrócić.

Tymczasem wiedziałam, że pójdę na podwórko, by uchwycić ten moment, gdy polska wiosna wita się z fińskim śniegiem. Co chwilę śnieg spadał mi na głowę albo aparat, a jeszcze sroki budujące gniazdo strącały jakieś większe grudki. Pstrykałam, aż przemarzłam do szpiku kości, bolały mnie ramiona i dłonie. W czasie akcji w ogóle tego nie rejestrujesz. Do upadłego, do bólu … można tak stać godzinami.

Ja i moje drzewko szczęścia.

Z ponad 300 zdjęć wyszło raptem kilkanaście. Szczegóły ujawniły się dopiero po zbliżeniu

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

Bliskość i dystans rozumiemy dzisiaj w nowy sposób. W Finlandii odległość między ludźmi jest duża, ze względu na naturalną dzikość przyrody. Z danych z 2017 r. wynika, że liczba ludności wynosi tam 5,5 mln, a gęstość to 16 osób na kilometr kwadratowy. Dla porównania w Polsce to 38 mln (2019) i 123 osoby na kilometr kwadratowy.

Dystans nabiera w Finlandii jeszcze innego znaczenia. To ludzie, którzy mają dystans do siebie i otoczenia, co pomaga im w przetrwaniu, a jednocześnie stanowi przewagę konkurencyjną na świecie.

Fińska pokora wobec natury i wszystkiego, co otacza pozwala na to, by skierować się do swojego wnętrza, znaleźć przewagi, a jednocześnie uznać ograniczenia. Zrozumieli już dawno, że każdemu człowiekowi towarzyszy ból egzystencjalny, który trudno uśmierzyć: na każdym kroku uzmysławiamy sobie, że nie jesteśmy centrum Wszechświata oraz, że nasze życzenia i potrzeby przewyższają na zawsze środki służące ich zaspokojeniu.

Cała współczesna cywilizacja ma na celu uśmierzyć ten ból. Nie oznacza to nic innego, jak świadome utrzymywanie społeczeństwa zachodniego na duchowym poziomie 5-latka – trzeba je infantylizować i dbać o jego dobry nastrój za pomocą produktów zapewniających rozrywkę. Chodzi o to, by dać ludziom poczucie, że są pępkiem Wszechświata i że mogą mieć wszystko.

Natomiast Finowie nie zaprzeczają temu bólowi, ale próbują się w tym odnaleźć, znaleźć strategię przetrwania. Samotność, dystans i poczucie bezsensu istnienia nie są dla nich obce. Poszukują więc dla siebie nisz, tworzą swoje własne światy. Nie bez przyczyny przy każdym fińskim domu jest tzw. drewutnia, w której można sobie pobyć. Tak powstają najbardziej kreatywne projekty – gdy nie ma nacisku i nikt niczego od ciebie nie oczekuje…

W przypadku Finów chodzi więc nie o „antyspołeczną postawę”, ale o potrzebę wzajemnej komunikacji na swój własny sposób. Zatem nie chodzi o to, by „uśmierzyć ból”, ale by dzielić go razem. Czy jestem pękiem Wszechświata…? Czy mogę mieć wszystko…? Dziś te pytania nabierają szczególnego znaczenia.

Wracając do fińskiego śniegu, możliwe, że ta mnogość nazw też jest strategią na przetrwanie. To nie tylko zwykły „lumi” – śnieg ale i „lumisohjo, nuoska” – rozmokły śnieg, „loska” – rozmokły śnieg zmieszany często z błotem, czy „hanki” – zbita warstwa śniegu. Przy opisywaniu prognozy pogody, w takich warunkach, jedno właściwe słowo może uratować komuś życie.


Komentarze(0):

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Idź do góry