05.02.2026

„Przerywam, żeby posłuchać.
Świerszcz
Zrobił to samo.”
Arizona Zipper

2 sierpnia 2025, sobota, Nankin, Chiny

Weekend fantastyczny!

W sobotę śpimy długo, do 10.00. Miało padać, ale nie. Są chmury. Poranek na leniwo.

Śniadanie – Tomek robi jajka, te od Iwana, z grzybami i zieleniną. Pycha! Mamy też małe ryżowe kulki z rodzynkami do podgrzania w mikrofalówce.

Oglądamy dokument o Chinach na kanale „Ciekawe historie” Tomasza Czukiewskiego.

Cały kanał godny polecenia😊Dlaczego Chiny są komunistyczne, Rządy Mao, Od Mao do Tiananmen.

Polecam, bo bardzo ciekawie zrobione, z wstawkami z dokumentów i komentarzami ekspertów Ośrodka Studiów Wschodnich. A chłopak, który to robi, to brat obieżyświata, też vlogera (kanał „Bez planu”), którego oglądaliśmy, gdy jechał motorem przez Kambodżę😊

Ruszamy do Muzeum Paleontologii w samo południe.

„Muzeum Instytutu Geologii i Paleontologii w Nankinie, Chińskiej Akademii Nauk, jest jednym z najważniejszych na świecie centrów gromadzenia skamieniałości starożytnych bezkręgowców i roślin. W muzeum znajduje się prawie milion okazów skamieniałości, z czego około 200 000 to okazy modelowe o dużej wartości naukowej.”

Wysiadamy i pada. Delikatny gorący deszcz. Tłum sunie na popołudniowy spacer nad jezioro. Ale i w drugą stronę podobny tłum wraca. Weekend jest tu wolny. No i wakacje.

U bram muzeum pani sprzedaje upojnie pachnące kwiaty jaśminu.

Wchodzimy okazując paszporty, za darmo.

Moim oczom ukazują się potężne na kilkanaście metrów dinozaury. Robią wrażenie.

Potem schody do góry, na piętro, ale schody wyjątkowe, bo odwzorowana geologia terenu Nankinu i wszystkie warstwy skalne. Bardzo ciekawie. Na ścianach mapy geologiczne, satelitarne.

Teraz z góry podziwiamy dinozaury i wchodzimy do sali, gdzie rozpoczyna się opowieść o historii Ziemi.

Powstanie i wczesna ewolucja życia. Hadeik, początki życia, pierwsze organizmy. Stromatolity. Archeowce, bakterie i eukarionty.

Pierwsze przejawy życia pokazane na skałach. Niezwykłe.

Pięknie o tym opowiada Daniel Tyborowski, na kanale „Historia Naturalna”.

I jego „Dzieje Ziemi” – 95 odcinków😊

 Można się zasłuchać.

Chińczycy mają na tym polu sporo osiągnięć. Chwalą się odkryciami i artykułami w „Nature” i „Science”.

AI podpowiada mi zgrabną prezentację Muzeum, taką bez wyrazu😊:

„Muzeum Paleontologiczne w Nankinie, oficjalnie znane jako Muzeum Paleontologii i Paleoantropologii Chińskiej Akademii Nauk w Nankinie (南京古生物博物館), jest jednym z najważniejszych tego typu placówek na świecie. Znajduje się w Nankinie, stolicy prowincji Jiangsu w Chinach.

Muzeum to słynie z bogatych zbiorów skamieniałości, w tym unikatowych okazów dinozaurów i innych prehistorycznych stworzeń, które zostały odkryte w Chinach. Jest to miejsce szczególnie ważne dla badań nad ewolucją życia na Ziemi i historią geologiczną regionu.

Warto dodać, że Muzeum Paleontologii w Nankinie jest częścią Chińskiej Akademii Nauk i odgrywa kluczową rolę w edukacji publicznej, prezentując fascynujący świat prehistorii.”

Potwierdzam😊 Nie zaprzeczam😉

Są tu też czaszki człowieka nankińskiego!

W Muzeum spędzamy 3 godziny, a i tak tu wrócę.

Jestem głęboko poruszona! Kręcę filmiki, robię zdjęcia, ale czym to się ma wobec ogromu historii i ogromu okazów, wydobytych szczególnie tu w okolicy! Bogactwo amonitów, jakich moje oczy w życiu nie widziały!

Cała ściana skamieniałości liliowców, jak arras!

Żyjątka wodne, ryby, płazy, gady, ptaki, ssaki, owady, jaja zatrzymane w skamielinie. Mnóstwo ciekawych roślin.

W muzeum nie ma tłumów. Jak są, to rodziny z dziećmi. Oferta edukacyjna już gotowa – dzieci zamieniają się w paleontologów i profesjonalnym sprzętem, z młotkami, pędzelkami, lupą, na odpowiednim stanowisku szukają śladów życia. Fantastyczna zabawa i widzę, że zajmująca.

U nas kiedyś w Smyku były takie zabawkowe jaja z dinozaurami w kawałkach. Dzieci były wniebowzięte! Trzeba było łupać w takiej kredzie dłutem, młotkiem i używać pędzelka, by dokładnie wszystko oczyścić. No, ale te stanowiska przy tamtych zabawkach to wielka przepaść. Tu pełna profesja!

Wychodzimy po 16.00 i ruszamy nad jezioro. Tłumy suną w obie strony. Nad wodą ludzie chętnie fotografują zachód słońca, odbywają się wyścigi na łodziach, ludzie spacerują, Odpoczywają, pływają na specjalnych kajakach i kolorowych łódkach. Wokół historyczne mury miejskie, w oddali wieżowce.

Skręcamy na prawo, wzdłuż jeziora, by dotrzeć do drewnianych pomostów przy lotosach. Na wyspy pójdę innym razem.

Mijamy stanowisko, gdzie robiono dawniej przegląd floty. Jest płaskorzeźba i pagoda.

Na końcu parku, tuż przed pomostami, wstępujemy po mrożoną kawę i mufinkę, bo od śniadania nie jedliśmy, a już po 17.00.

Chmury gęstnieją, ale niebo nadal różowe. Piękne światło, choć za moment słońce chowa się za chmurami i robi się trochę ciemno. Zaczyna kropić. Woda gromadzi się w potężnych liściach lotosu.

Co chwilę liść się przechyla i woda… chlust.

Przystaję, żeby posłuchać.

Wyścigi łodzi.

Przestaje padać.

Podchodzi Tomek i mówi: „”Ale okaz znalazłaś! Nic nie mówisz, bo chcesz, bym sam odkrył?

A ja: „”Ale co?”

On: „No taka modliszka tuż przed tobą!”

Patrzę…o jeny. Ogromna, zielona, na liściu lotosu.

Nie zauważyłam!!!

Zamyślona, zapatrzona gdzieś w dal…

Ale szok!

Przystaję, żeby popatrzeć.
Ona
Robi to samo.

Siedzimy tak z modliszką i próbujemy poradzić sobie bez światła. W domu zobaczymy, jak wyjdzie. Dobrze wyjdzie 😃

Tymczasem ona przesuwa się po liściu. Szykuje do skoku. Hop… i spada za liściem. Gdzieś na pewno. Nie widzimy jej, więc to pretekst, by już iść.

Późno, a jeszcze kolacja i szybko spać, bo jutro pobudka 3.45! Nad wodę.

Koło jeziora nie ma ciekawego przybytku, więc wsiadamy do metra i jedziemy do nas.

Bierzemy placuszki jak do kaczki, z warzywami jak do kaczki, lecz z kurczakiem z sosem jak do kaczki. Oni tu kaczki nie serwują, a my doskonale znamy składniki do kaczki po pekińsku😃

Do tego rosół, 3-godzinny wywar, jak piszą w menu. Jeszcze się trochę podgrzewa przy nas, z grzybami. Świeże liście kapusty pak choi, którą wrzucimy do wrzątku.

No wszystko pycha, oczywiście.

Wracamy już po ciemku. W łóżku oglądam jeszcze filmy z Muzeum.

Cieszymy się modliszką i karmimy apetyt na kolejny, owadowy dzień.

2 strony książki i oczy się zamykają, ale o tym…CDN😊

Tytułowe zdjęcie – autor: Tomek Mrozek.

Świat amonitów
Fot. Tomek Mrozek
Fot. Tomek Mrozek
Fot. Tomek Mrozek

Komentarze(0):

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Idź do góry