29.11.2018

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

„Jeżeli jestem sam w lesie, nie może mnie spotkać żadna podłość,

nie mogę usłyszeć kłamstwa ani świstu bata.”

Ryszard Kapuściński

Las wzywa nas regularnie. Po prostu czujesz wewnętrzny głos, że to już czas. Trzeba iść. Nie zawsze jest łatwo. W zimie wstajesz ok 5.00 rano ale w lecie, czasem po 3.00, by zdążyć przed wschodem słońca. Wschody słońca są najważniejsze. Wtedy cała zwierzyna i ptactwo cichnie na ten jeden moment, by powitać słońce. Magia? Nie wiem, co to jest ale czujesz tę podniosłą chwilę i jest ci dobrze, po prostu dobrze…

Wyjście do lasu zawsze rozbudza emocje. Nigdy nie wiesz, co się zdarzy. Każde wyjście jest inne i też nie takie, jak sobie wcześniej zakładasz. Lepiej więc nie zakładać i szykować się na nieznane. Potrafimy godzinami siedzieć w ciszy i nieruchomo, by, na przykład, wyczekać jelenia na rykowisku. A tu nic. Osiem godzin siedzisz i nic. Ale to nic jest wszystkim. Okazuje się, że po jakimś czasie zaczynasz dostrzegać to, co niewidoczne, to, co ukryte. Głowa jest w zgiełku, pośpiechu. Chcesz szybko, czasem za szybko, a chodzi o delektowanie się ciszą i tym momentem bycia sam na sam – a to z mrówką, a to z liściem, a to z ćmą. W pośpiechu nic nie zobaczysz i niczego nie znajdziesz. Gonitwa ogarnie całe ciało, umysł, emocje … i tak mija dzień za dniem. A w zatrzymaniu zaczynasz się orientować, że czujesz, że wąchasz, że oddychasz, że żyjesz!

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

Zatrzymane w kadrze. Lubię zatrzymywać te chwile w kadrze choć kadr i tak nie jest w stanie pomieścić tej poezji poranka, gdy para unosi się nad wodą, nad ziemią, nad każdym drzewem. One oddychają. Gdy kropla rosy mieni się najpiękniejszymi kolorami wschodzącego słońca, gdy świat budzi się do życia. Siedzisz i w ciszy kontemplujesz ten moment, bo za chwilę przyjdzie kolejny. Chcesz to przeżyć najmocniej, jak można, nasycić się, by chłonąć dalej, i dalej. To rześkie powietrze, szron jesienny. Każdy oszroniony liść to odrębna opowieść – o życiu, dorastaniu, dojrzewaniu, przekwitaniu i śmierci.

Życie całe jest w lesie. W najdrobniejszym jego szczególe. Trzeba nauczyć się je dostrzegać. Pozwolić się ponieść przyrodzie, naturze, zespolić z nią. Gdy przestajesz się ruszać, stajesz się „swój”, „ich”. Jednoczysz się z ptakami, sarnami, dzikami, konikami polnymi, biedronkami, pająkami. Jesteś częścią tej wielkiej całości. Wiesz, że stąd jesteś. Wiesz, dokąd zmierzasz. Wiesz, że tu wrócisz.

Jesteś u siebie.

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

Im częściej bywam w lesie, tym bardziej za nim tęsknię. Każdy krzak, każdy dąb, do którego się przytulam, jest mój. Czasami wybieramy sobie jedno miejsce, które podglądamy cały rok. Łapię się na tym, że robię zdjęcia tym samym fragmentom łąki, lasu, tym samym krzakom i drzewom. Ale jednak jest inaczej. Razem wzrastamy. Razem jesteśmy w drodze.

Ostatnie nasze wyjście do lasu przyniosło nas znów do orła bielika[1]. Po raz pierwszy trafiliśmy na niego przypadkiem wiosną. Jakież było nasze zaskoczenie, gdy nagle zobaczyliśmy potężne gniazdo!!!! Ale jakie!!! Wytężając wzrok, dojrzeliśmy jednego osobnika w gnieździe. Nie chcąc go spłoszyć, mocno podekscytowani, ominęliśmy gniazdo z dala. I trafiliśmy nieopodal na osobistą ich toaletę – potężną, że hej! Popatrzyłam w górę, a na mnie patrzył drugi bielik. Siedział wygodnie na ogromnej gałęzi – był w końcu u siebie – i patrzył na mnie. A ja na niego. Co za spotkanie. Co za tajemnicza wymiana spojrzeń. Nigdy tego nie zapomnę…On musiał nas widzieć już z daleka i tylko patrzył i czuwał. Prawdopodobnie samiec, który pilnował samicy wysiadującej w gnieździe jaja. Opuściłam wzrok i normalnym krokiem usunęłam się z prywatnej posesji bielików.

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

Mój ptasi guru, dr Andrzej Kruszewicz, pisze: „Niezwykle okazałe i przestronne  gniazdo, za duże jak na lęgowe potrzeby tego ptaka, oraz częsta obecność dorosłego osobnika na szczycie drzewa sąsiadującego z gniazdem stanowią sygnały ostrzegawcze dla innych bielików i prawdopodobnie zapobiegają niepotrzebnym konfliktom z sąsiadami”. [2] Faktycznie, potężne gniazdo pomieściło mnóstwo wróbli, które urzędowały sobie w dolnej jego partii. Drzewa, które mogą unieść takie gniazda (po wielu latach użytkowania mogą mieć 2 m średnicy i nawet 5 m wysokości), muszą liczyć około 130 lat. Ile czasu…

Strefa ochrony okresowej bielika, w okresie od 1 stycznia do 31 lipca wynosi 500 metrów, zaś strefa ochrony całorocznej – 200 metrów[3]. Polska populacja bielików liczy ponad 700 par[4]. Mieliśmy autentyczne szczęście trafić tak przypadkowo na gniazdo. I zostawiliśmy je w spokoju, mając świadomość, że zagościliśmy naprawdę nie w porę i jednym drobnym ruchem możemy je przestraszyć. A wtedy co się może zdarzyć? Bieliki budują i zamieszkują gniazda przez kilkadziesiąt lat. Dobierają się w pracy i żyją w związkach monogamicznych przez całe swoje życie. Potężna odpowiedzialność. Ciekawostka dr Kruszewicza – najdłużej, bo  co najmniej 150 lat było użytkowane gniazdo znalezione na Islandii, na półce skalnej. Z niego korzystało kilka pokoleń orłów.

Z tego powodu nie chodziliśmy już tam ani wiosną, ani latem, choć wiele razy myślałam, jak wyklute młode stopniowo wyłaniają się z gniazda, potem siadają na gałęzi i uczą się pierwszych kroków, podfruwania. W tym przypadku wyobraźnia musiała mi wystarczyć. Ale nie miałam takiej determinacji, by za wszelką cenę złamać zasady, bo ja chcę zobaczyć. W takich sytuacjach trzeba odpuścić i to jest jedność z naturą. Byłam z nimi duchem. Siedziałam tam, na gałęzi.

Autor: Anna Hildebrandt-Mrozek

Wiedzieliśmy, że teraz, jesienią, z daleka, zobaczymy puste gniazdo. Istotnie tak było, ale toaleta była świeża. Dzieciaki wyfrunęły w świat, rodzice zostali😊 Szczęście, że ich nie spłoszyliśmy.

„Natura nie łamie swych praw”

Leonardo da Vinci

 

[1] Dr Kruszewicz pisze, że z bielikiem wiąże się ornitologiczna dyskusja, czy rzeczywiście jest orłem czy orłanem. W większości europejskich języków jest to taki sam orzeł jak inne. Więcej w: Kruszewicz A. G., 2010, Ptaki Polski, Oficyna Wydawnicza MULTICO, s. 156.

[2] Kruszewicz A. G., 2010, Ptaki Polski, Oficyna Wydawnicza MULTICO, s. 148.

[3] Komitet Ochrony Orłów: http://www.koo.org.pl/ochrona-strefowa-gniazd

[4] Kruszewicz A. G., op. cit. s. 150.


Komentarze(0):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Idź do góry