11.06.2020

Autor: Tomek Mrozek

Gdy uderzają poniżej pasa
My robimy swoje.
Michelle Obama

Ostatnio obejrzałam film „Becoming” Michelle Obama z trasy promującej książkę o tym samym tytule. „Była Pierwsza Dama Stanów Zjednoczonych Ameryki i potomkini niewolników jednocześnie” – jak o sobie mówi – zabiera głos i opowiada swoją historię. Wspomina czas w Białym Domu ale i dzieciństwo, dom rodzinny, czasy studenckie. Wspomnienia przeplatają się z teraźniejszością, podróżami, fragmentami kolejnych spotkań autorskich i kameralnych warsztatów z młodzieżą.

Może nie byłoby w tych opowieściach nic nadzwyczajnego, gdyby nie bohater „głos” i bohaterka „historia”, którym Michelle Obama poświęca szczególną uwagę:

„Walka z wykluczeniem zaczyna się w sercu. Nie możemy czekać, aż świat stanie się egalitarny, by ludzie nas dostrzegli. (…) Musisz pracować nad sobą, by ludzie cię widzieli, słyszeli. Musisz zabrać GŁOS. (…)

Jeśli tylko otworzymy się na innych i podzielimy swoją historią, wówczas bariery znikną. Ale, by tego dokonać, musicie uwierzyć, że wasza HISTORIA ma WARTOŚĆ. Miejcie odwagę odsłonić się przed innymi.”

Przy tej okazji przypominały mi się dwie sytuacje. Jedna, gdy byłam w pierwszej klasie liceum, odpowiadałam na lekcji biologii, bałam się nauczycielki i mówiłam bardzo cicho. W konsekwencji, za to ciche mówienie, dostałam ocenę niedostateczną. Poczułam się bardzo niesprawiedliwie potraktowana. Na długi okres straciłam „głos” i mówiłam cicho, niepewnie … Wszyscy mówili do mnie: „mów głośniej”. Odblokowałam się, gdy – już jako dorosła kobieta – uwierzyłam w to, co myślę, robię, czuję i mówię. Odzyskałam „głos”.

Druga historia, stosunkowo niedawna, przydarzyła mi się, gdy napisałam moją książkę „Pasja życia – życie z pasją. Rodzicielstwo”. Ktoś mi powiedział wówczas, że nie mogę tej książki wydać, bo jest po pierwsze prywatna, a po drugie „zbyt mądre rzeczy” są tam napisane i jestem za młoda na takie wnioski … Bardzo mnie zaskoczyło takie stanowisko, bo dzieląc się swoimi własnymi doświadczeniami, przekazujesz kawałek „siebie” i swojej wrażliwości. To przyświeca pisaniu, nic innego. Na szczęście się tym nie przejęłam. Przekazałam książkę do recenzji. Została przyjęta. Opublikowana i bardzo dobrze odebrana przez Czytelników. Nie zwątpiłam w „siłę mojej historii”.

W jakim celu o tym piszę?

Każdy z nas ma głos i każdy z nas ma swoją własną historię.

Własny głos, zdanie, poglądy wypływają z tejże historii, z naszej tożsamości. Im bardziej świadomie rozumiesz swoją własną historię, tym odważniej zabierasz głos. W każdej sprawie. Zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że to co robisz, jest nic nie warte. Ale nie musisz podobać się wszystkim. Nie musisz zadowalać wszystkich. Nic nie musisz …

Najważniejsze, to wstawać rano i robić to, co do Ciebie należy. By Twoje czyny mówiły same za siebie.


Komentarze(0):

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Idź do góry