24.12.2020

„Spadł śnieg,
Głęboko w sosnowym lesie
Stuk siekiery.”
Lorraine Ellis Harr

Wigilia z łaciny „vigilia” oznacza „czuwanie”, „straż”. „Vigilare” to „czuwać”. Być czujnym na to, co we mnie, obok mnie i poza mną. Zwierzęta to doskonale potrafią. Badają wzrokiem, węchem, słuchem. Są w tym wybitnie, w końcu od tego zależy ich przetrwanie.

My jesteśmy czujni – czasem.

Czuwamy przy łóżku chorego, gdy czekamy na ważną wiadomość, telefon…

Kiedy czuwasz? Czyli kiedy jesteś obecny?

Dziś szczególnie zachęcam do czuwania-bez-powodu. Nieustannie. Dla siebie.

To dobry czas na bycie strażnikiem – własnych myśli, odczuć, potrzeb, tęsknot. Gdy wiem, co we mnie, mogę się otwierać na to, co poza mną. Wzmocniona. To nie oznacza nieustannej mobilizacji, raczej uważność, smakowanie, delektowanie się chwilami. Bo te chwile składają się tak naprawdę na całe nasze życie.

Możemy się wówczas otworzyć na czułość. Być dla siebie i innych czułymi narratorami rzeczywistości.

Czuwając, mogę zamienić „bycie osobno” na „bycie osobiste”. Tak łatwiej przyjąć to, co trudne, rozłąki, z którymi się mierzymy w pandemii, straty, smutki i cierpienia.

„Jestem tu osobiście” czyli „czyli jestem w mojej osobie” – z czujną myślą, emocjami, ciałem, duchem. Obecny. Obecna.

Szczególnie teraz, gdy wszystko jest niewiadomą, bądźmy osobiście obecni…czego życzę z całego serca:)


Komentarze(0):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Idź do góry