11.12.2025

„W samolocie uczysz się nie patrzeć i nie słuchać:
ludzie i rozmowy powtarzają się z męczącą jednostajnością.
Po trzech dekadach latania nie potrafię sobie przypomnieć ani jednego współpasażera.
Zupełnie inaczej jest w pociągu, a przynajmniej pociągu azjatyckim:
dni, posiłki i znużenie dzielisz z ludźmi, których inaczej by się nie poznało,
a niektórych niepodobna zapomnieć.”
Tiziano Terzani
25 lipca 2025
Jedziemy do Xi’an. Jesteśmy w podróży od godz. 10.50, szybką koleją, średnia prędkość to 300 km/h. Będziemy w podróży 5,5 godziny. Ponad 1000 km. U nas tyle czasu jedzie się do Gdańska, dystans 600 km.
W Xi’an pogoda upalna, o 15.00 ma być w cieniu 38 stopni. Zmierzamy w stronę Chin kontynentalnych.
Pobudka po 6.00, szykowanie plecaków na weekend i 8.50 ruszamy metrem na Nanjing South Railway Station.
Znów ta sama procedura. Sprawdzanie paszportów i bagaży.
Mam kawę w termosie. Najpierw pani strażniczka każe mi całą wypić na miejscu, ale otwieram i jej pokazuję – pozwala mi wejść na dworzec. Ludzki gest😊
Wjeżdżamy ruchomymi schodami. Mamy bramki A6, B6 do zejścia na peron. Wszystko punktualnie. Podjeżdża pociąg, wagon 7. Wsiadamy.
Za oknami mijamy wieżowce, pagórki, uprawy. Wreszcie most i potęga rzeki Jangcy. Mnóstwo statków.
W dali zieleń drzew i krzewów, naprzemiennie z obiektami przemysłowymi, gospodarczymi, polami ryżowymi, mieścinami. Nie widzimy tam jednak życia, ludzi. Samochody stoją przy domach, poletka są zagospodarowane, ale domy wyglądają na wyludnione…
Co godzinę przystanek w dużym mieście, z potężnymi wieżowcami, 5-pasmowymi autostradami, gęstą siecią linii kolejowych poprowadzonych wiaduktami, z rozległymi przedmieściami dookoła. Ale te przedmieścia też biedne.
Promuje się i inwestuje w rozwój metropolii, w myśl idei silnych centrów i pogłębiającej się polaryzacji: centra-peryferie. Dlatego sporo ludzi migruje ze wsi do miast.
Ale rolniczych Chin też im potrzeba.
Chiny realizują swój wymarzony plan.
Bo … jeśli czegoś nie można – w Chinach można. Jeśli czegoś się nie da – w Chinach się da. I nie zawsze, z etycznego punktu widzenia – jest to optymistyczny scenariusz.
13.15 kolejny przystanek w dużym mieście.
Moja przerwa na drzemkę.
14.30 krajobraz się zmienia. Górki i długie tunele. Zatykają się uszy.
Pachnie pierogami, naszymi ruskimi😊. Można sobie tu zamówić jedzenie.
Pan policjant chodzi co jakiś czas z kamerą i nagrywa nas wszystkich, łącznie z bagażami. Nic nie może ujść jego uwadze.
Panie z obsługi ubrane elegancko, z toczkami na głowach, jak stewardesy, oferują jedzenie. Pani sprzątająca myje podłogę i co chwilę zbiera od nas śmieci.
Czystość na błysk.
15.40 mniejsza miejscowość. Góry jak Tatry. Tunele. My już po wizycie w toalecie. Na narciarza😊
Peron pod napięciem, tam gdzie nie ma plastikowych barier. Gdy podjeżdżamy i stajemy, kable automatycznie przesuwają się w górę.
Pod napięciem widziałam tu jeszcze ogrodzenie w przedszkolu obok nas. Już w zeszłym roku.
Za godzinę wysiadka. Do ukropu.
Znów policjant idzie i filmuje ludzi w wagonie.
17.00 my już w metrze. Ukrop na peronie, że hej. Dobrze, że są chmury. Teraz 13 przystanków do centrum, starej stacji metra Xi’an Zhan, bo niedaleko tam mamy hotel.
Wędrujemy w ukropie 20 minut do naszego hotelu. Klimat Xi’an inny od Nanjing, bardziej staro-chiński – stare domy, dachy, wąskie uliczki, szczególnie w centrum.
Jak czytam w Wikipedii:
„Powstało ponad 3100 lat temu i było stolicą trzynastu dynastii, m.in. Zhou, Qin, Han, Tang. W Xi’an kończył się i zaczynał Jedwabny Szlak łączący Chiny z Europą. Z miastem był związany Xuanzang – uczony i podróżnik.”
6 mln mieszkańców, to małe miasto😊
Mijamy różne przybytki i docieramy do naszego hotelu. W recepcji dostajemy małe karteczki z użytecznymi, prostymi słówkami w języku chińskim. Miłe😊
Odświeżamy się i wędrujemy na kolację. Mały przybytek, pani zachęca, więc korzystamy. Biorę lokalną zupę z kluseczkami oraz wołowiną i jagnięciną (tutaj to lokalna specjalność) oraz morning glory.
Po 20.00 wracamy, bo przecież jutro ważny dzień!












Komentarze(0):